Menu

TYCJAN. ULUBIENIEC KSIĄŻĄT I CESARZY.

Tycjan

Ulubieniec książąt i cesarzy. Dojrzała twórczość.

wykład online 12 lutego ( poniedziałek) godz. 20.00

opowiada PAWEŁ BIEŃ

 „La Bella” to obraz tyleż zachwycający, co tajemniczy, a sam Tycjan nie ułatwił nam zadania.

Znamy wzmiankę umieszczoną w liście Francesca Marii della Rovere do swojego weneckiego wysłannika z  2 maja 1536 roku, w którym dowiadujemy się o „tym portrecie kobiety w niebieskiej sukni”, co do którego księżą pragnie, aby „został dokończony”. Wiosną portret musiał zatem być jeszcze na Tycjanowskiej sztaludze.

O ile z atrybucją i datowaniem nie ma większych problemów, o tyle wiele wątpliwości budzi kwestia tożsamości „La Belli”. Uroda modelki tak doskonale zadośćuczyniała renesansowemu ideałowi kobiecego piękna, że wśród badaczy pojawiło się pytanie, czy wenecka piękność istniała kiedyś naprawdę? Może idealna portretowana to efekt malarskiej wyobraźni Tycjana.

Uważnym miłośniczkom i miłośnikom weneckiego mistrza twarz z florenckiego portretu może wydać się znajoma. W latach 30. XVI wieku Tycjan malował tę twarz parokrotnie. Już dekady temu dostrzeżono podobieństwo „La Belli” do „Dziewczyny w futrze” z wiedeńskiego Kunsthistorisches Museum, „Dziewczyny z kapeluszem” znajdującej się w Ermitażu oraz legendarnej „Wenus z Urbino” z kolekcji florenckiej Galerii Uffizi.

Wierzono, że badania historii obrazu rzucą nowe światło na tożsamość modelki. W inwentarzu książęcego pałacu w Pesaro sporządzonego w latach 1623/24 pojawia się wzmianka o obrazie, wiemy także, że do Florencji trafił w 1631 roku jako spadek po Vittorii della Rovere. Czy możemy domniemywać, że ubrana z dworską galanterią dama nosiła książęce nazwisko właścicieli pałacu w Pesaro?

Wspomniany list z 2 maja 1536 roku jakkolwiek nie wyjaśnia w pełni naszych wątpliwości co do florenckiego portretu, pokazuje jednak, jak wielką estymą darzony był wówczas największy z weneckich malarzy. Książe zalecał swojemu agentowi: „Powiedz Tycjanowi, że nie możemy sobie wyobrazić nic lepszego dla naszej pani księżnej [czyli żony autora listu – Eleonory Gonzagi] niż to, o czym mówiliśmy, czyli Zmartwychwstanie, które, jesteśmy pewni, sprawi jej przyjemność”.

Minęło niemal pięć stuleci, a dzieła Tycjana – w tym „Zmartwychwstanie” i tajemnicza „La Bella” wciąż sprawiają przyjemność, nie tylko książęcym małżonkom.

KUP BILET

  • Dzieje się ….

  • Kategorie

  • Archiwa

  • Zapisz się do naszego newsletter

    Wiadomości bezpośrednio na Twoją skrzynkę!