TROPEM ŚWIĘTYCH Z PRZYDROŻNYCH KAPLICZEK
TROPEM ŚWIĘTYCH Z PRZYDROŻNYCH [...]
cykl 3 wykładów on-line
5-12-19 października 2026
dodatkowy dostęp do nagrania przez 15 dni od zakończenia całego cyklu wyłącznie dla posiadaczy karnetu
opowiada PAWEŁ BIEŃPaweł Bień – poeta, historyk sztuki, kulturoznawca. Na co dzień pracownik Działu Dawnego Malarstwa Europejskiego Muzeum Narodowego w Warszawie, autor książki poetyckiej „Światłoczułość” i ponad stu popularnonaukowych tekstów o malarstwie publikowanych m.in. na łamach „Spotkań z Zabytkami” i „Ruchu Muzycznego” oraz portalach takich jak niezłasztuka.net, Teologia Polityczna i in., wygłaszał wykłady m.in. na zaproszenie Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Instytutu Pamięci Narodowej, Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, kilkunastu muzeów i fundacji
Przez ponad trzysta lat nie pamiętano o jego istnieniu. Zachowane obrazy tajemniczego mistrza przypisano albo Giorgione, albo Hansowi Holbeinowi Młodszemu. Nie wiedziano, czy łączyć je ze złotym wiekiem malarstwa weneckiego, czy też renesansem rozwijającym się na północ od Alp, bo też dzieła zapomnianego geniusza łączą w sobie światło i wysmakowaną kulturę kolorystyczną Veneto ze skrupulatnością i niemiecką dbałością o detal. Dopiero w 1887 roku w jednym z archiwów miasta na lagunie odnaleziono testament mistrza, kilka lat później w Loreto udało się odszukać jego księgę rachunkową. Rozpoczął się żmudny proces rekonstrukcji biografii jednego z najwspanialszych mistrzów dojrzałego renesansu. Lorenzo Lotto został wskrzeszony.
Dziś jego prace są chlubą wielu kolekcji europejskiego malarstwa nowożytnego, a historycy i historyczki sztuki przyznają, że należy mu się miejsce wśród najzacniejszych portrecistów XVI stulecia. Ale jego sztuka to nie tylko przenikliwie wizerunki współczesnych, ale także sztuka religijna w równie niebanalnym wydaniu, dlatego pierwszy w nowym sezonie cykl wykładów Paweł Bień poświęca fenomenowi Lorenza Lotta.
Lorenzo Lotto często zmieniał miejsce zamieszkania i – jak się zdaje – gdziekolwiek nie rzucił go kapryśny los, prędko znajdował artystycznych przyjaciół. W Wenecji terminował najprawdopodobniej u wielkiego Giovanniego Belliniego, ale wydaje się możliwie, że był uczniem także zafascynowanego perspektywą Alvise Vivariniego. Podczas pobytu w Rzymie współpracował z uczniem Leonarda da Vinci – Bramantinem oraz nieco dziś zapomnianym Gudenzio Ferrarim. Już jako dojrzały człowiek utrzymywał serdeczne relacje z jednym z najbardziej pomysłowych architektów epoki – Jacopo Sansovinem. Jak widać – ciekawych osobowości wokół Lotto nie brakowało. Jak wpłynęli oni na jego sztukę – postaramy się prześledzić podczas pierwszego spotkania październikowego cyklu wykładów.

Zanim Lotto wykształcił swój indywidualny styl, gorliwie naśladował swoich weneckich mistrzów. Po okresie młodzieńczej fascynacji Bellinim, Giorgione i Tycjanem, zaczął odkrywać uroki subtelnego rysunku Rafaela oraz innowacyjnego światłocienia Correggia. Prawdziwa rewolucja miała jednak nastąpić dopiero w momencie, gdy Lotto zetknął się ze sztuką przenikającą do Italii z drugiej strony Alp. Co mogło wyniknąć z tego połączenia dwóch tradycji? Przekonajmy się!

Jego portrety z niezrównaną wnikliwością opisują charaktery tuzów epoki dojrzałego renesansu, ale jego alegorie, a nawet sceny religijne stanowią także rodzaj portretu – jak w zwierciadle odbijają się w nich gust i ambicje ówczesnych fundatorów. Podczas ostatniego spotkania cyklu przyjrzymy się dojrzałej twórczości mistrza wędrującego przez włoską prowincję, który zakończył życie jako brat świecki zakonu Domu Świętego w Loreto.
