Menu

TRZY ŻYWIOŁY. PEJZAŻ MŁODOPOLSKI |

TRZY ŻYWIOŁY. PEJZAŻ MŁODOPOLSKI

cykl  3 wykładów on-line godz. 20.00

16-23-30 listopada 2026

dodatkowy dostęp do nagrania przez 15 dni od zakończenia całego cyklu wyłącznie dla posiadaczy karnetu

opowiada PAWEŁ BIEŃ

Paweł Bień – poeta, historyk sztuki, kurator wystaw. Adiunkt w Zbiorach Dawnej Sztuki Europejskiej Muzeum Narodowego w Warszawie.

Autor książek poetyckich „Światłoczułość” (Łódź 2021) i „Flauta” (Łódź 2025), książki „Nieobce. Opowieści o dziełach dawnych mistrzów w polskich zbiorach” (Warszawa 2026) oraz ponad stu dwudziestu popularnonaukowych tekstów o malarstwie nowożytnym i nowoczesnym publikowanych w katalogach wystaw, na łamach czasopism i portali internetowych. Wygłaszał wykłady na zaproszenie Komisji Europejskiej, Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Instytutu Pamięci Narodowej, Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, kilkunastu muzeów i fundacji. Z Fundacją  Art Transfer związany od 2021 roku.

 

 „Cicho, cicho, nie budźmy śpiącej wody w kotlinie, 

Lekko z wiatrem pląsajmy po przestworów głębinie…

Okręcajmy się wstęgą naokoło księżyca,

Co nam ciała przezrocze tęczą blasków nasyca”.

Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Melodia mgieł nocnych, fragm.

 

Poezja młodopolska z czarującym wdziękiem potrafiła oddawać piękno przyrody, ale ówcześni malarze radzili sobie z artystycznym wyrażaniem zachwytu naturą wcale niezgorzej.

Malarstwo Młodej Polski to pole twórczej dyskusji, miejsce spotkania rozmaitych żywiołów. Spotkamy tu Józefa Chełmońskiego – jak deklarowali ówcześni – „oddychającego w rytm natury” i mistrza malarskiej syntezy – Jana Stanisławskiego, w którego „małych obrazkach” Miriam Przesmycki widział „okno na naturę”, obok ekspresyjnych duktów pędzla Ferdynanda Ruszczyca czy Konrada Krzyżanowskiego zobaczymy wyciszone plamy zafascynowanego Japonią Juliana Fałata. Dodajmy do tego jeszcze cierpki dowcip Witolda Wojtkiewicza, barwną swadę Stanisława Kamockiego, fascynację ludowości Fryderyka Pautscha, francuskie doświadczenia Władysława Ślewińskiego, a okaże się, że każda z wielkich indywidualności epoki inaczej widziała ziemię, wodę i powietrze.

            Przed nami twórcy z parnasu polskiej sztuki, ale także nazwiska nieco mniej znane, choć z pewnością zasługujące na uwagę. Czy w listopadowe mroki można poczuć żar letniego słońca, rosę czy orzeźwiający chłód cienistego ogrodu?

16 listopada 2026 –Ziemia

Stanisław Brzozowski w „Legendzie Młodej Polski” pisał o ówczesnym społeczeństwie jako „wrastającym w ziemię ramionami pracy, unoszącym tę swoją glebę istnienia w świat bezwzględnej swobody”.

Wielu artystów przywiązanych było do ziemi, czcząc ją jako żywicielkę i odwieczne dobro, dla innych zaś była nieokiełznanym żywiołem – niekiedy mrocznym i dramatycznym, niepowstrzymanym i okrutnym.

Artyści różnią się także w postawach estetycznych. Dla jednych ziemia będzie burą, lepką materią, dla innych – roziskrzonym zachodzącym słońcem pola do barwnych eksperymentów.

     

 
  1. Józef Chełmoński, Orka. Woły, 1896, MNP
  2. Ferdynand Ruszczyc, Strumień w zimie, 1900, MNK
  3. Witold Wojtkiewicz, Orka, 1905, MNW

 

 

 

 

23 listopada 2026 –Woda

Dla niektórych poetów przełomu wieków tafla jeziora łączy się z melancholią i stagnacją, podczas gdy rwące wody rzek i strumieni mówią o nieustannym biegu czasu oraz wpisanej weń zmienności. Malarze wykorzystywali zmienną dynamikę wody do budowania napięć, z wielką lubością śledzili także odbicia rzeczywistości w lustrzanej tafli, dające doskonałą sposobność do deformowania.

Czy w lustrze wody może odbić się dusza malarza?

   

 

  1. Konrad Krzyżanowski, Pejzaż z Finlandii, 1908, MNW
  2. Władysław Ślewiński, Morze, ok. 1904, MNW
  3. Jan Stanisławski, Park Krakowski, po 1900, MNWr

 

 

 

30 listopada 2026 –Powietrze

Czy da się namalować powietrze? Co sprawia, że raz czujemy ciągnący od obrazu chłód zimowego poranka, innym razem błogo wygrzewać się możemy w cieple letniego wieczoru? Problem światła stanowił jeden z najistotniejszych dla wielu młodopolskich malarzy. Eksperymentowali z malowaniem o nietypowych porach dnia, próbowali uchwycić tężejące zmierzchy, uwiecznić powietrze ciężkie od nadciągającej burzy; niektórzy synestetyczni marzyli wręcz o tym, by ich dzieła pachniały wilgotną ziemią lub rozgrzaną w popołudniowym słońcu łąką!

Powietrze w obrazie to nie tylko ruch łanów zbóż, to dowód niezwykle sugestywnej siły oddziaływania naszych młodopolskich mistrzów.

   

     

  1. Włodzimierz Tetmajer, Studium zboża, 1901, MNK
  2. Stanisław Kamocki, Dzień jesienny, 1908, MNK
  3. Julian Fałat, Śnieg, 1907, MNK
  4. Józef Chełmoński, Świt, 1892, MNK

KUP KARNET