Menu

MISTRZ CZASU PRZEŁOMÓW.HANS MEMLING

Mistrz czasu przełomów. Hans Memling

3  wykłady online 15 stycznia- 29 stycznia 2024

poniedziałki godz. 20.00

opowiada PAWEŁ BIEŃ

Mistrz świecko 15 stycznia 2024

Dzięki sławie gdańskiego tryptyku „Sądu Ostatecznego”, twórczość religijna Hansa Memlinga jest w Polsce dobrze znana; zdecydowanie mniej wiemy o jego – co najmniej równie interesującej – działalności portretowej.

Wyznaczenie wyraźnej granicy między tym co świeckie a sakralne w portretach Memlinga nie zawsze należy do zadań łatwych. Weźmy na przykład świetny portret młodzieńca ze zbiorów londyńskiej National Gallery.

Tajemniczy przedstawiciel wysokich warstw XV-wiecznego społeczeństwa pokornie składa dłonie w skupieniu unosząc wzrok znad luksusowego modlitewnika o złoconych krawędziach. O pobożności młodego mężczyzny ma zaświadczać także wysadzany perłami i szafirami krzyżyk na złotym łańcuszku. Również ubiór modela wskazuje na jego zamożność, a Memling z pietyzmem i wirtuozerią oddał fakturę kosztownego adamaszku. Na podstawie fryzury i stroju datowanie portretu przesunięto niedawno na około 1475 rok.

Nie rozwikłało to jednak najważniejszych wątpliwości towarzyszących badaczom zajmującym się tym dziełem, bo choć doskonale możemy wyobrazić sobie wizerunek tajemniczego młodzieńca jako dzieło samodzielne, nowsze badania wskazują, że stanowił on część dyptyku lub nawet tryptyku. Co wypełniało kolejne kwatery? Zapewne wizerunek Marii z Dzieciątkiem. Sekretów obrazu jest jednak więcej.

Prześwietlony obraz ujawnił, że nawet mistrz tak biegły w sztuce rysunku jak Hans Memling zmieniał niekiedy zdanie. Szczególnie widoczne są przemiany koncepcji w obrębie partii dłoni, wskazujące, że artysta – być może w porozumieniu z modelem – szukał idealnego ich ułożenia.

Poza dwiema widocznymi w tle kolumnami, obecne tło jest efektem późniejszych przemalowań. Możemy jedynie domniemywać, co na dalszych planach zakomponował niegdyś Memling, podobnie jak skazani jesteśmy na domysły w kwestii dekoracji ramy. Jakkolwiek zachowały się oryginalne listwy z około 1480 roku, ich malarska dekoracja nie dotrwała do naszych czasów.

O sekretach tego i kilkunastu innych portretów malowanych przez jednego z najświetniejszych malarzy XV wieku opowie podczas wykładu Paweł Bień, zastanawiając się nie tylko nad ich wirtuozowską formą, ale także późniejszymi przemianami, burzliwymi losami i próbą odpowiedzi na pytanie – kim byli ludzie, stający przed sztalugą Memlinga? 

Mistrz kameralnie  22 stycznia 2024

Po rozważaniach na temat portretowej twórczości Memlinga, czas wziąć na tapet jego malarstwo religijne przeznaczone dla prywatnych zleceniodawców. Nie jest przecież nieuzasadnione domniemywać, że przynajmniej część ze zlecających mistrzowi wykonanie ich portretów była także nabywcami obrazów służących domowej pobożności.

Kameralny wizerunek Marii trzymającej Dzieciątko stanowi wielki popis warsztatowej maestrii Memlinga w oddawaniu różnorodnych faktur. Mleczny połysk pereł zdobiących szatę Matki Bożej kontrastuje z blikami na szmaragdach, tak różnymi od miękko układającego się na tkaninie światła. Sposób malowania materiałów sporo mówi nam zresztą o warsztatowej praktyce artysty – widoczna za Marią złota tkanina ozdobiona jest deseniem doskonale znanym z innych dzieł mistrza.

Mimo ewidentnych podobieństw do innych obrazów Memlinga, pojawiła się niegdyś wśród badaczy wątpliwość – czy rzeczywiście jest to dzieło mistrza, czy raczej bardzo biegłego w naśladowaniu jego maniery kontynuatora? Ostatecznie dyskusję zakończyły szczegółowe badania oraz – liczenie pociągnięć pędzla. Brytyjscy muzealnicy skwapliwie doliczyli się siedmiu drobniutkich pociągnięć pędzla w bliku światła tlącym się w oku Chrystusa. I na podstawie tej szczęśliwej siódemki, pojawiającej się także w innych malowanych przez Memlinga oczach, potwierdzili ostatecznie autentyczność tego fascynującego wizerunku.

O tym i innych obrazach religijnych wirtuoza z Brugii opowie podczas drugiego spotkania z cyklu „Mistrz czasu przełomów” Paweł Bień.

Mistrz monumentalnie 29 stycznia 2024

    Niezwykły detalizm Memlinga ujawnia się w kameralnych formatach, ale posługując się nawet monumentalnymi podobraziami nie traci on genialnej zdolności do cyzelowania szczegółów, jednocześnie – ze swadą prowadząc wielopostaciowe opowieści.

Oprócz gdańskiego „Sądu Ostatecznego”, na szczególną uwagę zasługuje chociażby – mniejszy choć równie wielki artystyczną rangą – londyński „Tryptyk Donne’a” ufundowany przez zamożnego dworzanina i rycerza.

Donne zadbał o to, by sława jego imienia trwała znacznie dłużej niż jego ziemskie życie. Na umieszczonych w tle kapitelach kolumn oraz w witrażu widocznym na jednym ze skrzydeł pojawiają się jego herby, jasno dowodzące, kto stał za fundacją tego arcydzieła.

Dzieło stało się także orężem w walce politycznej. Donne zawdzięczał swoją fortunę i pozycję królowi Edwardowi IV w czasie, kiedy o tron królewski toczyły się zacięte walki, znane dziś jako Wojna Dwóch Róż. Nazwa konfliktu nawiązuje do symboli dwóch rodów – Lancasterów, łączonych z czerwonym kwiatem, i Yorków, których symbolizować miała róża biała. Zarówno Donne i jak i jego pobożna małżonka sportretowani się w dziele w nieprzypadkowych strojach. Uważne oko dostrzeże na ich szyjach złote łańcuchy z wizerunkiem kwiatu róży i emaliowanym lwem – stanowiące dowód wierności rodowi Yorków.

Czy portretowa lojalność przyniosła Donne’om zamierzone korzyści? Kto wydał rodzinie zgodę na posiadanie tryptyku, i jako potoczyły się jego losy, opowie podczas ostatniego wykładu z cyklu „Mistrz czasu przełomów” Paweł Bień.

KUP KARNET

 

  • Dzieje się ….

  • Kategorie

  • Archiwa

  • Zapisz się do naszego newsletter

    Wiadomości bezpośrednio na Twoją skrzynkę!