Menu

| PIERWSZA IMPRESJONISTKA. BERTHE MORISOT |

PIERWSZA IMPRESJONISTKA. BERTHE MORISOT

2 wykłady online 18-25 marca 2024

poniedziałki godz. 20.00

opowiada PAWEŁ BIEŃ

Paweł Bień – Historyk sztuki, kulturoznawca, poeta. 

Absolwent Kolegium Międzyobszarowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych i Społecznych Uniwersytetów Wrocławskiego i Warszawskiego. Adiunkt w Dziale Edukacji Muzeum Narodowego w Warszawie.

Zajmuje się korespondencją sztuk plastycznych, muzyki i literatury w XIX i XX wieku.

Autor książki poetyckiej „Światłoczułość” (Łódź, 2021).

 

 

 

Była pierwszą kobietą wśród impresjonistów. Zachwycała i drażniła – w czasach, kiedy odmawiano kobietom dostępu do akademii sztuk pięknych, zdolna uczennica Camille’a Corota oraz Edouarda Maneta miała odwagę nie tylko sięgać po palety i pędzle, ale także odciąć się od kanonów, wypracowując własny język malarski oparty na obserwacji światła i subtelnościach kolorytu. Sięgała po rozmaite techniki i eksperymentowała stylistycznie, a efekty jej poszukiwań do dziś pokazywane są w najbardziej prestiżowych muzeach świata.  

Począwszy od roku 1874, kiedy wzięła udział w pierwszej wystawie impresjonistów, eksponowała w sąsiedztwie wielkich mistrzów aż do ostatniego wspólnego wystąpienia w grupy w 1886 roku. Przez lata skrywano ją w cieniu Claude’a Moneta i Auguste’a Renoira, w 2024 roku – dzięki wystawie w paryskim Musée Marmottan zdaje się zyskiwać należną jej rolę.

Sto trzydzieści lat temu krytyk Gustave Geffroy pisał o trzech wielkich damach impresjonizmu. Wśród Marie Bracquemond i Mary Cassatt nie mogło zabraknąć Berthe Morisot, która – z tego zacnego przecież grona – wydaje mi się najbliższa.

 W poszukiwaniu światła i koloru. Wczesna twórczość Berthe Morisot

18 marca 2024

Marie-Joséphine – będąca notabene krewną wielkiego mistrza rokokowego malarstwa – Jean-Honoré Fragonarda mogła być z córek dumna. Berthe i Edmę – która po mężu przyjmie nazwisko Pontillon – były ze sobą bardzo blisko, obie łączyła pasja do malarstwa, obie pobierały lekcje sztuki i nie odmawiano im talentu. Po ślubie Edma podporządkowała się jednak konwenansowi i jako stateczna mężatka porzuciła paletę i pędzle.

Kiedy siostra zaszła w ciążę, Bethe przystąpiła do malowania portretu swojej matki i ukochanej Edmy, nie przypuszczając zapewne, że obraz stanie się jednym z najcenniejszych płócien wczesnego okresu jej twórczości, a w dodatku – będzie chlubą kolekcji waszyngtońskiej National Gallery.

O ile nobliwa pani Morisot oddaje się najspokojniej lekturze, o tyle na twarzy siedzącej za stołem siostry wielkiej impresjonistki rysuje się zaduma. Edma zdaje sobie sprawę, jak ważną podjęła decyzję, przedkładając życie rodzinne nad własną pracę twórczą. Wśród wymienianych między siostrami listów znajdziemy i takie, w których pojawia się nuta nostalgii za malarstwem: „Często jestem z tobą, droga Berthe, duchem – zwierzała się młoda mężatka –  jestem w twojej pracowni i bardzo chciałabym wyrwać się chociaż na kwadrans abym mógł oddychać atmosferą, w której żyjemy od lat”.O atmosferze wspomnianych przez siostrę malarki lat i dziełach młodej Berthe Morisot przechodzącej długą artystyczną drogę od pejzaży w duchu Corota, przez inspiracje Manetem aż po impresjonizm, opowiem podczas pierwszego wykładu poświęconego największej francuskiej impresjonistce.

Pierwsza wśród równych. Dojrzała twórczość Berthe Morisot

25 marca 2024

 Motyw czeszących się kobiet w sztuce przełomu XIX i XX stulecia pojawia się często i stanowi doskonały asumpt do malarskich medytacji nad pięknem linii i koloru ciała. Berthe Morisot podejmuje go w latach 80. XIX wieku parokrotnie, ale nie umyka on także uwadze innych malarek.

Porównując pracę naszej bohaterki przechowywaną dziś w Clark Art Institute z analogicznym – i, co interesujące, powstającym w dokładnie tym samym czasie – obrazem Mary Cassatt, możemy dostrzec, jak różne artystyczne wnioski wyciągały obie malarki z doświadczenia impresjonizmu.

U Cassatt chłodne błękity i róże dopełniają się na zasadzie przeciwieństw, u Morisot stapiaj się w opalizującą jedność. Amerykanka dąży do bryłowatości, u Francuski zaś ciało, suknia i meble ulegają częściowej dematerializacji. Migawkowość ujęcia, łapiącego w kadrze moment porannej toalety, subtelność barw i mleczne światło powodują, że od „Czeszącej się” trudno mi oderwać wzrok.

Oderwiemy go jednak, by podczas poniedziałkowego wykładu 25 marca, oprócz arcydzieła z Clark Art Institute obejrzeć jeszcze kilkanaście innych obrazów, w których doświadczona Morisot prowadzi malarski dialog z Renoirem, Degasem, Monetem, a nawet – zdaniem niektórych krytyków – van Goghiem.

KUP KARNET